|
Nazwisko: Kukliński Imię: Ryszard Urodzony: w Warszawie Zawód: Zdrajca
Tak oto zaczyna się powieść Marii Nurowskiej, której II wydanie ukazało się 5 stycznia 2011. „Mój przyjaciel zdrajca” to kolejne doświadczenie pisarskie tej znanej autorki. Przyszło się jej bowiem zmierzyć z historią życia prawdziwą, a nie fikcją literacką. Głównym bohaterem przedmiotowej książki jest Ryszard Kukliński. Pułkownik Ryszard Kukliński. Przez jednych uważany za bohatera przez innych za zdrajcę.
Urodził się w rodzinie robotniczej o tradycjach katolickich i związanych z PPS. Zaraz po wojnie, w wieku 15 lat, rozpoczął pracę we Wrocławiu, w Miejskiej Straży Ochrony Obiektów; jego zadaniem było pilnowanie fabryki mydła. W wieku 17 lat wstąpił do Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. Trzy lata później ukończył szkołę oficerską. W latach 1950-1953 służył w 9 Pułku Piechoty w Pile. Szybko piął się po szczeblach kariery. Wybrane fakty z jego biografii i tło historyczne to tylko część istoty tej książki. Ryszard Kukliński decyduje się na spowiedź swojego życia przed Marią Nurowską, ponieważ jak sam mówi „Chciałbym aby zapamiętano mnie jako człowieka, a nie jakiegoś Jamesa Bonda…”. Pisarce zaś stawia warunki: „ Opublikujesz powieść dopiero po mojej śmierci.” Powieść ma formę wywiadu z ukrytymi pytaniami. Pisarka stawia je, ale tak naprawdę jest niewidoczna. Czytelnik jej nie słyszy. I może dlatego wyznania Kuklińskiego nabierają innego, bardzo osobistego wyrazu. Ma się wrażenie jakby bohater otwierał się przed nami. Nawet czasami chciałoby się zadać jakieś pytanie, ponieważ często budzi się w odbiorcy wątpliwość czy warto było poświęcić tak wiele dla czystego sumienia, o którym Ryszard Kukliński często wspomina. Książkę czyta się jednym tchem. Ale nie pcha nas ku kolejnym wierszom żadna tania, podszyta niskimi pobudkami ciekawość. Czytelnik podczas obcowania z ta powieścią ma szansę na odkrycie w sobie innych mechanizmów. W zasadzie do ostatniego wiersza wisi nad czytelnikiem pytanie „Czy warto było?” w imię haseł: Bóg, Honor, Ojczyzna złożyć na ołtarzu ofiarę ze swojego i innych życia. Współczesny, młody czytelnik traktujący opowieści o komunizmie jak historię odległą i obcą zapewne będzie czytać tę powieść inaczej niż Ci, dla których w tamte tragiczne lata wpisała się ich młodość. Kiedy na początku swej opowieści Kukliński powtarza, że był gotów dla Ojczyzny na wielkie poświęcenie, budzi się w czytelniku pewien sceptycyzm. Z każdą jednak stroną ustępuje on miejsca pytaniom o to, gdzie jest granica ludzkiego poświęcenia, czy możemy na ołtarzu ofiarnym położyć życie naszych najbliższych, i co pomaga w byciu nieugiętym i wiernym swej wcześniejszej decyzji? Każdy z nas w tej postaci zapewne znajdzie inny rys. Jedni będą widzieć w Kuklińskim, tak jak sobie tego życzył człowieka z jego słabościami, a inni spadkobiercę Konrada Wallenroda. Mnie pozostał po tej lekturze niedosyt i wiele pytań. Ale tak powinno być. Życie nie jest równaniem matematycznym, gdzie wszystko jest czarno na białym.
|