Odsłon : 635238

Sonda

Czy punktacja KBN publikacji jest dla Ciebie istotna?
  
  
  
  
 

Zbigniew Zapasiewicz - "Zapasowe koło" Drukuj
Centrum edukacyjne - Recenzje książek
Autor: Jakub Wątor   

Ilość odsłon: 169


 

To dość nietypowa książka. Biografia w formie wywiadu-rzeki. Jednak jej klimat dość znacząco odbiega od tego typu wydawnictw.

Prawdopodobnie wszystko za sprawą samego Zbigniewa Zapasiewicza. Zwykle autobiografie obfitują w ciekawostki, nieznane fakty, śmieszne historie, słowem - mocno obnażają bohatera, stąd ich poczytność. Z kolei Zapasiewicz, zaliczany do czołówki polskich aktorów wszechczasów, raczej unika tego typu chwytów. Swoje pierwsze kroki w aktorstwie stawiał jeszcze w czasach, kiedy o wartości artysty świadczyły umiejętności i talent, a nie krzykliwość i skandale. Priorytety te zachował Zapasiewicz na całe życie i widać to doskonale również w \"Zapasowym kole\".

Jeśli stawiane pytanie pozwala na pewne tematyczne dryfowanie w odpowiedzi, to Zapasiewicz i tak wybiera tę drogę bardziej ułożoną, oczywistą. Opowieści o sukcesach swoich i swoich kolegów przeważają nad luźnymi anegdotami zza kurtyny. Mowy o inspiracjach i wzorach przeważają nad zwierzeniami na temat swoich słabości i nałogów. Choć mnie osobiście najbardziej ujął fragment rozmowy o
żonie Zapasiewicza, która musi żyć w cieniu męża, będącego wielkim mistrzem. Zapasiewicz z dużym zakłopotaniem, wręcz wstydem, mówił o współczucie wobec współmałżonki z tego powodu i jednocześnie bardzo ją chwalił za godne znoszenie bycia żoną \"takiego\" męża.

Nawet, jeśli Zapasiewicz za dużo mówi o swym życiu zawodowym, to należy jednak przyznać, że ma o kim wspominać. Wystarczy wymienić choćby kilka nazwisk: Kobuszewski, Grotowski, Kantor, Holoubek...

Przypomina mi się autobiografia Bohdana Łazuki (\"...trzymam się\"). Łazuka i Zapasiewicz występowali wspólnie w latach 50-tych w Teatrze Współczesnym. Łazuka zupełnie inaczej opisał tamte czasy. Owszem, oddał hołd swoim mistrzom, ale i przytoczył mnóstwo anegdot. Wszystko zależy od gustu, mnie bliższy jest styl wspomnień Łazuki.

W książce Zapasiewicz mówi głównie o swoim życiu zawodowym. Nie było ono ubogie, więc jest o czym czytać. Można dowiedzieć się choćby o tym, iż Zapasiewicza bardzo chciał ściągnąć do jednego ze swoich filmów Warren Beatty. Dlaczego się nie udało? Chyba nie muszę pisać, skoro rzecz działa się w PRL?

Dzięki tej lekturze można dostrzec wiele zmian, jakie zaszły w Polsce w trakcie życia Zapasiewicza. Zmian społecznych, kulturowych, mentalnych.

Dużym minusem książki jest brak jakiegokolwiek podziału rozmowy na rozdziały. Jest to jeden wielki, ponad stustronicowy zapis rozmowy. Książka wzbogacona jest o wypowiedzi krytyków i współpracowników Zapasiewicza o nim oraz o spis wszystkich jego ról filmowych i teatralnych.

Nie zachwyciła mnie ta książka. Podtrzymuje ona (słusznie) pomnikowy obraz Zbigniewa Zapasiewicza. Jednak dla jego miłośników czy w ogóle dla kinomaniaków to na pewno ciekawa lektura.

 
brak komentarzy.

Musisz się zalogować lub zarejestrować aby komentować.
Dyskutuj o tym wątku na forum. (0 postów)