|
W latach 1979-1981 miało miejsce kilka wydarzeń brzemiennych w skutki dla świata islamu. Związek Radziecki rozpoczął interwencję w Afganistanie, fundamentaliści muzułmańscy przejęli władzę w Iranie oraz zamordowany został liberalny przywódca Egiptu, prezydent Anwar Sadat. W rezultacie świat islamu zaczął być utożsamiany z fundamentalizmem i terroryzmem. Interwencja ZSRR w Afganistanie doprowadziła do rozprzestrzenienia się idei dżihadu wymierzonego przeciwko Zachodowi. Wsparcie Stanów Zjednoczonych dla bojowników w Afganistanie doprowadziło do powstania pierwszego pokolenia fundamentalistów islamskich zdolnych do zadania ciężkich ciosów Zachodowi. W toku walki z interwencją ZSRR ukształtowały się poglądy Osamy Bin-Ladena. Ostatecznie doszło do powstania światowego terroryzmu islamskiego a Islam zaczął być utożsamiany z zacofaniem, wojną i terroryzmem. Recenzowana praca przedstawia zupełnie nowe podejście do świata Islamu oferując odmienne od zwyczajowych wyjaśnienie obecnego stanu rzeczy w państwach muzułmańskich. Wyjaśnienie to opiera się na kwestiach gospodarczych.
Vali Nasr jest znawcą problematyki państw muzułmańskich, ponieważ sam często odwiedza Bliski Wschód w rezultacie czego jego analiza nie opiera się na doniesieniach prasowych. Autor przybliża także aktualny stan świadomości i opinie mieszkańców regionu. Praca została podzielona na dziesięć rozdziałów, w których omówiono: znaczenie handlu dla rozwoju państw muzułmańskich (rozdział 1), sytuację gospodarczą w Dubaju, Iranie, Pakistanie, Turcji (odpowiednio rozdziały 2, 3, 8 i 9), porażkę sekularyzmu w państwach muzułmańskich (rozdział 4), rewolucję islamską w Iranie i przekleństwo fundamentalizmu (rozdziały 5 i 6). Rozdziały 7 i 10 poświęcono czynnikom zmian w świecie islamu. Zasadnicza teza autora recenzowanej pracy sprowadza się do stwierdzenia, że w państwa muzułmańskie znajdują się w stanie kryzysu ze względów ekonomicznych a nie z powodu niemożności dostosowania się do zmieniającego się świata lub zasad islamu, który rzekomo miałby wspierać konserwatywne myślenie, brak demokracji a nawet terroryzm. Ekstremizm charakteryzuje, poza wyjątkami, tylko muzułmanów pozbawionych jakichkolwiek możliwości normalnego życia i awansu społecznego. Zdaniem autora okres kolonializmu uniemożliwił rozwój klasy średniej na Bliskim Wschodzie. W rezultacie w tamtejszych państwach nie ma obecnie stabilnej większości zdolnej zapewnić modernizację tamtejszych społeczeństw. Nieliczna klasa średnia przyjęła ze względów pragmatycznych umiarkowaną wersję islamu, która nie stoi w sprzeczności z podstawowymi wartościami Zachodu. Nawet w takim państwie jak Iran zdecydowana większość społeczeństwa optuje za umiarkowanym islamem czego dowodem ma być według autora powszechne korzystanie z Internetu, telefonii komórkowej, telewizji satelitarnej oraz przejmowanie zachodnich wzorców w zakresie konsumpcji i kształtu rodziny. Zwycięstwo tych trendów w skali całego kraju uniemożliwiają dotychczas religijne władze Iranu. W państwach muzułmańskich klasa średnia to tylko około 15-30% społeczeństwa. Autor utrzymuje jednak, że system wartości klasy średniej reprezentuje obecnie aż 60% Irańczyków. Przemiana Iranu w nowoczesny kraj będzie możliwa jeżeli tym ludziom umożliwi się realizację ich aspiracji życiowych, a może to nastąpić tylko w drodze wzrostu gospodarczego. Jest to centralna teza recenzowanej pracy, która odnosi się do całego świata muzułmańskiego. Omawiając sytuację gospodarczą w poszczególnych państwach muzułmańskich autor stara się udowodnić swoja tezę. W tym celu podaje szereg przykładów liberalnie myślących muzułmanów zajmujących się biznesem. Autor wspomina także o dynamicznym rozwoju finansów muzułmańskich, które jak wiadomo są podstawą rozwoju gospodarki kapitalistycznej. Szczególne pochwały zbiera emirat Dubaj, który ma stanowić dobitny przykład możliwości społeczeństwa muzułmańskiego. Jeszcze lepszym przykładem jest Turcja, gdzie udało się stworzyć muzułmańską demokrację liczącą 70 mln ludzi, która jest zintegrowana z gospodarką światową. Jednakże w przypadku Iranu autor musi się skupiać na marzeniach i aspiracjach ludności a nie na sukcesach gospodarczych, których trudno się dopatrzeć. Przykład Dubaju również jest wątpliwy, ponieważ jest to kraj naftowy, w którym nie istnieje normalna struktura społeczna. Społeczeństwo utrzymuje się z pracy w sektorze państwowym oraz z zasiłków. Imigranci stanowiący siłę roboczą przewyższają znacznie liczebnością rdzennych mieszkańców. Ponadto Dubaj utracił przejściowo płynność finansową w 2009 r. W innych państwach muzułmańskich nagminne jest zjawisko dominacji sektora państwowego w gospodarce. Normalne gospodarki opierają się na sektorze prywatnym. W takiej sytuacji nie może się ukształtować klasa średnia na wzór zachodni. Wzrost zamożności, wbrew temu co twierdzi autor, wcale nie musi prowadzić do zmiany wartości. Dobrym przykładem są tutaj kraje naftowe Zatoki Perskiej. W Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich zamożność nie doprowadziła dotychczas do demokratyzacji, wprowadzenia zachodniego modelu gospodarczego, lub do przejęcia zachodnich wartości (np. sekularyzacji). W latach 2002-2008 państwa Bliskiego Wschodu i północnej Afryki rozwijały się gospodarczo w bardzo szybkim tempie (3.7% w skali rocznej). Autor nie dostrzega jednak, że był to okres bezprecedensowego wzrostu gospodarczego w skali światowej. Gospodarki państw Afryki subsaharyjskiej, uważane powszechnie za najbiedniejsze na świecie, rozwijały się jeszcze szybciej. Bliski Wschód należy do najwolniej rozwijających się regionów świata. Istotną częścią recenzowanej pracy są zalecenia dla państw Zachodu dotyczące stosunków z państwami Bliskiego Wschodu. Według autora narzucanie zachodniego systemu wartości lub dążenie do siłowej zmiany rządów nie przyniesie spodziewanych rezultatów. Co więcej, doprowadzi do oporu i wzmocnienia tradycyjnego islamu. Świat muzułmański należy zmieniać poprzez stosunki gospodarcze a w szczególności handel (z wyłączeniem surowców). Produkty pochodzące z państw muzułmańskich powinny się znaleźć na półkach supermarketów w państwach zachodu. Reformy ekonomiczne powinny być także wymuszane poprzez wywieranie nacisku na dyktatorów bliskowschodnich w takich kwestiach jak osłabienie sektora państwowego w gospodarce, rządy prawa czy dopuszczenie inwestycji zagranicznych, deregulacja gospodarki. Jeżeli te wymogi zostaną spełnione dojdzie do muzułmańskiej rewolucji klasy średniej. Nie ulega wątpliwości, że przedstawiona przez autora wizja zmiany świata muzułmańskiego poprzez rozwój gospodarczy i wzrost klasy średniej jest oryginalna i interesująca. Nasuwają się jednakże pewne wątpliwości. Po pierwsze, autor przesadza pisząc o wielkim sukcesie gospodarczym państw Bliskiego Wschodu w ostatnich latach oraz o zasadniczej przemianie stanu świadomości społeczeństw regionu w rezultacie wzrostu gospodarczego. Należy raczej mówić o potencjalnych możliwościach w wyżej wymienionym zakresie szukając odniesień do ekonomicznej historii Europy. Modernizacja zazwyczaj oznacza europeizację, dlatego niewykluczone, że wzrost ekonomiczny doprowadzi przynajmniej do częściowego przejęcia przez tamtejsze społeczeństwa wartości zachodnich w takich sprawach jak wolny rynek, prawa człowieka czy demokracja. Po drugie, autor dosyć ogólnikowo traktuje problem praktycznych możliwości wprowadzenia reform gospodarczych i politycznych w państwach Bliskiego Wschodu rządzonych zazwyczaj przez dyktatorów. W państwach tych poza wyjątkami jedyną realną opozycją są islamiści. Zachód współpracuje zatem z dyktatorami w celu niedopuszczenia do władzy islamistów. W tej sytuacji demokratyczne i wolnorynkowe reformy byłoby bardzo trudno przeprowadzić. Z uwagi na to, nawet jeżeli główna teza autora recenzowanej pracy jest słuszna, to na zasadnicze zmiany w świecie muzułmańskim będziemy musieli poczekać jeszcze co najmniej kilkadziesiąt lat.
|